„Ifigenia w T…” – Teatr Gardzienice

„Ifigenia w T…” na tekstach „Ifigenii w kraju Taurów” Eurypidesa, 

reż. Włodzimierz Staniewski. 

Spektakl na czasie. Z odniesieniami do Krymu, Ukrainy, Rosji, Polski, wojny i poniewierki. 

Czwartek, 16 października, 19:00 / Scena Carmina w Dużej Oficynie

2025.10 GN Ifigenia w T Butryn 5 - Ośrodek Praktyk Teatralnych "Gardzienice"

Reżyseria: Włodzimierz Staniewski – na tekstach „Ifigenii w kraju Taurów” Eurypidesa, w przekładzie Jerzego Łanowskiego 

Asystentka reżysera: Joanna Holcgreber

Scenografia: W. S.

Muzyka: Kolekcja utworów i ich dramaturgia muzyczna W. S.

W spektaklu wykorzystano utwory ludowe wielu krajów oraz kanony przywiezione przez W. S. z klasztoru Bukkokuji

Kostiumy: Monika Onoszko, wg wskazań W.S. z reminiscencjami z czasów hippisowskich

Wykonanie kości i skór ludzkich: Ewa Woźniak

Realizator oświetlenia: Paweł Kieszko, Michał Dzirba

Realizator multimediów: Jakub Gołoś

Realizator dźwięku: Wojciech Tryksza

Muzycy:  Dymitr Harelau, Małgorzata Bardak

Obecna obsada: Mariusz Gołaj, Joanna Holcgreber, Marcin Mrowca, Anna Dąbrowska, Paweł Kieszko, Anna Maria Słowikowska, Maria Matosek, Anna Bielecka, Agnieszka Guz, Paulina Borowa-Misiarz, 
a także James Jack Bentham, Elliot Windsor

Obsada premierowa: Mariusz Gołaj, Joanna Holcgreber, Marcin Mrowca, Dorota Kołodziej, Agnieszka Mendel, Anna Dąbrowska, Martin Quintela, Ivor Houlker, Esztella Levko, Artem Manuilov

Wznawiamy spektakl, bo jest zdumiewająco aktualny. Z odniesieniami do Krymu, Ukrainy, Rosji, Polski, wojny i poniewierki naszego ludzkiego losu.

/Staniewski 2025/

Kult Ifigenii wśród Taurów, ludu krymskiego znanego w czasach antycznych równie dobrze jak pokrewni im Scytowie, czy też „nasi” Sarmaci – wziął się z katastrofy. Ifigenię, charyzmatyczne dziewczę, najpierw cudownie ocalone w Aulidzie spod noża własnego ojca, dzieciobójcy (wśród żądnej niewinnej krwi, wyjącej, czarnosecińskiej tłuszczy), zgubioną dla Swoich – odnajdujemy wśród Obcych.

Na Krymie, czyli na antypodach ówczesnego, tzw. cywilizowanego świata, spadła Taurom z nieba. Horrendum. A może, jak w wielu podobnych toposach, odbyła długą wędrówkę? Przybłęda, która znalazła gościnę w dalekim kraju? 

Ifigenia jest ubóstwiona za życia przez Toasa, przywódcę Taurów, a z jego woli – przez lud jego. Toas daje jej też klucze do władzy – akt niezwykłej dobroczynności, namaszczenie Obcego i wywyższenie Obcego ponad Swoich. Toas czyni Ifigenię kapłanką Czarnej Madonny Taurydzkiej, Artemidy. Jej wizerunek, odbity w posągu, też niegdyś spadł z nieba. To czarny meteor, podobny temu, który czczony jest w cudownej świątyni w Efezie oraz – od niepamiętnych czasów – w świątyni Ateny, Strażniczki Miasta, na Akropolu. 

Eidolon, ikona, czczona przez Taurów jako Święte Świętych, przez wieki przyozdabiana wotywnym złotem, srebrem, kością słoniową, hebanem, ubierana w diamentowe, a może i w bursztynowe, sukienki.

Musiał być obiektem pożądania różnej maści flibustierów i rabusiów, jak ci dwaj: Orestes i Pylades. 

Rabowanie sanktuariów było „cool” tak w czasach pradawnych, jak i niedawnych, żeby przypomnieć dwóch zagończyków herbu Działosza i Szreniawa, którzy w 1430 roku „odarli Czarną Madonnę ze złota i klejnotów” (Długosz). Dzicy? Innowiercy? Nie! Rodowa szlachta. Oprychy inspirowane starożytnymi wzorcami bohaterszczyzny. 

Orestes i Pylades mydlą nam oczy eksklamacjami na temat manipulacji Apolla (ten ma zresztą bardzo złe notowania u Eurypidesa), ale knują jak zawodowi rzezimieszkowie o alcybiadesowych manierach. 

Ifigenia sprzeniewierza całe dobro nowego życia, które otrzymała w darze, przeciw swoim darczyńcom. Spiskuje i zdradza szlachetnego Toasa. Zauroczona przez dwóch dandysów, reżyseruje występny spektakl wykradzenia Taurom Świętego Świętych i sromotnej ucieczki. Jej lamenty na temat więzów pokrewieństwa i utraconej ojczyzny (która potraktowała ją jak rzeźne zwierzę) brzmią jak uspokajanie chorego sumienia, żeby usprawiedliwić niegodny akt zdrady. 

Włodzimierz Staniewski

zdj. Marcin Butryn