Przejdź do treści
Gardzienice Logo Gardzienice Logo
Gardzienice Logo
  • O NAS ▾
    • O Ośrodku Praktyk Teatralnych
    • Kalendarium
  • SPEKTAKLE ▾
    • Teatr„Gardzienice”
    • Akademia Praktyk Teatralnych
  • PROJEKTY FESTIWALE ▾
    • KPO dla Kultury
    • „Generator Nadziei” ▾
      • Program „Generator Nadziei”
      • Festiwal „Generator Nadziei”
    • Zrealizowane
  • DYDAKTYKA ▾
    • Założenia Dydaktyczne
    • Akademia Praktyk Teatralnych
    • Summer Intensive 2026
    • Warsztaty Teatralne
  • GALERIA GARDZIENICE ▾
    • Aktualne Wystawy
    • Zrealizowane Wystawy
  • PRZESTRZEŃ ▾
    • Obiekty
    • Sceny I Przestrzenie
Aktualności Repertuar „Gardzienice” Online Dawność Kontakt
  • logo norweskie fundusze
  • logo artes liberales
  1. Strona główna
  2. Spektakle Teatru „Gardzienice”
  3. Wesele
  • Poprzedni
  • Następny

Wesele

WYSPIAŃSKI – MALCZEWSKI – KONIECZNY

Reżyseria: Włodzimierz Staniewski

Data premiery: 29.09.2017

Obsada premierowa: Mariusz Gołaj, Marcin Mrowca, Joanna Holcgreber, Anna Maria Dąbrowska, Paweł Kieszko, Dorota Kołodziej, Maciej Gorczyński, Tetiana Oreshko – Muca, Magdalena Pamuła, Kacper Lech, Jarosław Tomica

oraz absolwenci XII Akademii Praktyk Teatralnych: Karolina Skrzyńska, Tomasz Lipka, Aleksandra Zawłocka, Martyna Konewka i studenci XIII Akademii Praktyk Teatralnych: Anna Nguyen, Filip Rutkowski; ponadto Jan Lech

Muzycy obsady premierowej: Rafał Granat, Szymon Kałużny, Filip Pysz, Marcjan Ciryt, Gabriela Żmigrodzka, Zuzanna Dubiszewska, Kamil Gosek, Adam Lipiński

Obsada 2020/2022 r.: Mariusz Gołaj, Joanna Holcgreber, Marcin Jan Mrowca, Anna Maria Dąbrowska, Tetiana Oreshko – Muca, Jarosław Tomica, Magdalena Pamuła, Dorota Kołodziej, Kacper Lech, Anna Nguyen / Beata Ziółkowska / Anna Bielecka, Anna Maria Słowikowska, Zofia Wojtkowska, Jan Żórawski oraz studenci 14 Akademii Praktyk Teatralnych „Gardzienice”
Muzycy: Małgorzata Bardak,  Bartłomiej Godula, Jakub Kawalerski, Sylwia Pelak, Jacek Sribniak, Gabriela Żmigrodzka

Obsada 2021/2022:
Mariusz Gołaj, Joanna Holcgreber, Marcin Jan Mrowca, Anna Maria Dąbrowska, Tetiana Oreshko – Muca, Anna Maria Słowikowska, Anna Bielecka, Matosek, Jakub Kalinowski, Elliot Windsor, Charles Sobry, James Bentham, Oleg Dracz
Muzycy: Dymitr Harelau, Małgorzata Bardak,  Bartłomiej Godula, Mikołaj Mazur, Sylwia Pelak, Weronika Fedyk 

Muzycy w sezonie 2022/2023 r.: Tetiana Oreshko-Muca, Dymitr Harelau, Małgorzata Bardak, Brygida Szejka, Bartłomiej Godula, Mikołaj Mazur, Weronika Fedyk, Sylwia Pelak

Obsada w sezonie 2023/2025: Mariusz Gołaj, Joanna Holcgreber, Marcin Jan Mrowca, Anna Maria Dąbrowska, Tetiana Oreshko – Muca, Anna Maria Słowikowska, Anna Bielecka, Matosek, Elliot Windsor, Charles Sobry, James Jack Bentham, Oleg Dracz, Paweł Kieszko

Muzycy w sezonie 2023/2025: Dymitr Harelau, Małgorzata Bardak,  Bartłomiej Godula, Mikołaj Mazur, Weronika Fedyk 

W poprzednich obsadach występowali: Shelby Lynn Gilliam, Paige Marie Baker-Carroll, Anna-Maria Sieklucka, Maciej Czerniak, Filip Rutkowski

Inspicjent: Michalina Hanzel, XIII APT „Gardzienice”

Maski: Ryszard Hodur

Realizator oświetlenia: Paweł Kieszko

Realizator nagłośnienia: Szymon Miśniak

Realizator multimediów: Krzysztof Dziwny, Karol Bartosiewicz/Patryk Kwiatuszewski

Mariusz Gołaj – Gospodarz, Widmo, Upiór

Marcin Mrowca
–  Żyd, Dziad

Joanna Holcgreber
– Klimina, Stańczyk, Czepiec

Anna Maria Dąbrowska
– Radczyni, Hetman, Chochoł

Tetiana Oreshko-Muca
– Rycerz, Maryna

Anna Maria Słowikowska
– Kasia

Anna Bielecka
– Panna Młoda, Haneczka

Jakub Kalinowski
– Ksiądz, Jasiek

Maria Matosek
– Rachela, Marysia

Elliot Windsor
– Pan Młody, Jasiek

Charles Sobry
– Dziennikarz, Kasper, Ksiądz

James Bentham
– Poeta, Chochoł, Jasiek

i gościnnie Oleg Dracz – Wernyhora

Motto: Zeus i Pan Bóg mieszka w niebie,
przedsię obaj są u siebie.

Wesele – Stanisława Wyspiańskiego (1869 -1907).

Beckett (1906 -1987) to nie jest.

Ibsen (1828 -1906) też nie.

Oszczędnością nie grzeszy.

Nagwazdrane niemożebnie.

Rymy, rytmy, rymowanki, rzesza ludu, gwar, hałasy, duchy, zwidy… (takie czasy?).

Styl florealny (stile floreale), ornamentalny. Z ciągłym sobie przerywaniem.

A szkoda, bo gdyby Wyspiański za Ibsenem, którego wielbił, poszedł tak jak później Beckett – może Wesele wojowałoby dziś po świecie.

Zakażenie słów wyobraźnią malarską?

Borowy pisał: Wyspiański only brought out the most essential traits, but in these traits there is a masterly précision of design and an impeccable sense of construction.

Porównuję szkice Wyspiańskiego (zauroczonego sztuką japońską) ze szkicami Hokusaia (1760- 1849), od którego po raz kolejny nie mogę się oderwać. Teraz w British Muséum.

I nie potrafię uwolnić się od unieszczęśliwiającej myśli, że masterly précision oznacza coś sakramentalnie innego w polskim i w japońskim wydaniu.

I znów mnie Pokusy jak Erynie szarpią, żeby Wesele zedytować, wybrać essential traits, w kompozycje haiku ułożyć, w japońskim stylu wystawić, z impeccable sense of construction.

Znaczy – ulepszyć i światu jako majstersztyk dyscypliny, myśli i konstrukcji pokazać.

Całego tekstu Wesela zagrać dziś nie sposób.

Nie można. Nie godzi się.

Dlaczego?

Dlatego, że byłoby to z wielką szkodą dla Poety.

Wszak Poetą był Wyspiański, tak jak greckich tragików poetami (a nie dramatopisarzami) nazywano.

Poety prawem jest operowanie językiem metafor, sentencji, symboli, odniesień, analogii, rytmem i… rymem (niestety).

Co my rozumiemy przez prozę,
przetapia się na dźwięk, rymy
i że potem z tego idą dymy

Poeta język przesila.

Nie chce nas wszelako po manowcach wodzić, chce zadawać celne sztychy.

Myślisz – że się trupy odświeżą
strojem i nową odzieżą –
a ty z trupami pod rękę
będziesz szedł na Ucztę-mękę…

Te sztychy — prawda – nas dotykają (jeśli się je już wyłowi ze słownej megafonii).

Ale czy ranią, jak na przykład Anglików (i całą ludzkość) rani Szekspir, wynaturzenia natury ludzkiej odsłaniając i pokory wobec historii i wszechświata ucząc?

Wszystko inne to zaróbka – massa tabulettae; słowa, słowa, słowa. Maniera tamtych czasów.

Po co niby dziś ze sceny ględzić, gadać, nawijać?

Dla teatralnej zabawy, scenicznego majstersztyku?

To tak, i owszem, i jak najbardziej.

Ale wtedy to tylko forma; teatralna architektonika i pęd, lekkość, muzyczność, dynamika… szum, rumot, tupot, kręcenie, wrzawa, wir, krase wstążki, pawie pióra, kierezyje… cyrk – wodewil.

Satyra.

Wyspiański zdarł brudną szmatę z duszy pokolenia i ukazał się zatęchły, śmierdzący, zarobaczony trup. Wyspiański powtórzył, że jesteśmy narodem papug, pawi, „dziennikarzy”, erotomanów, szaleńców, zawadiaków, głupców i komediantów (…) Potem miałem momenty zdecydowanej nienawiści do Wyspiańskiego za to półmroczne, niedomówione, a tak bezgraniczne wyszydzenie i zdeptanie tych biednych czasów, w których wszyscy gnijemy – Adolf Neuwert-Nowaczyński, 1901.

Czytam tę i inne relacje z 1901 roku i oczy przecieram. Czy to tylko frazeologia ówczesna? Czy jednak Wesele rzeczywiście jest pamfletem na grajdół, w duchu Gogola (1809-1852), tyle że rozlanym, z paradą postaci i zjaw, które są tak sportretowane, iż nas dzisiaj jakby mniej obchodzą.

Tymczasem Wesele ustawiła historia na poczesnym miejscu.

Więc i w imię historii i w imię wielkości Poety trzeba walić głową w mur, żeby całą powagę z utworu wydobyć.

Choć tu co rusz szopka, pamflet, satyra, jasełka i lajkonikowa śpiewogra.

Slowo-toczność. Obłęd jakiś…

Tak, to obłęd. Jest to utwór o obłędzie, choć lepiej powiedzieć – o obłędności (ileż znaczeń w tym słowie!).

Wesele postawione na obłędzie! Na żadnej tam pijackiej demencji, na żadnym delirium!

Wesele jako studium obłędu, manii, studium zaburzeń urojeniowych! Co za temat! Arcypolski, ale Polskę i Polaka przekraczający… Globalny!

Myślałem o takim wariancie. Nie udźwignąłbym. Ani ja, ani aktorzy. Za dużo bólu, cierni i cierpienia.

I prawdy, za dużo prawdy.

Nie wytrzymalibyśmy, pękali jak kasztany na ognistych węglach.

Na obłędzie świat stoi. Przekracza dziś wszelkie granice ryzyka.

Nie dość że?

Teatr ma generować Nadzieję.

Tymczasem sensy tej Nadziei – ukryte; wyłowić je trudno. Toń, w której Poeta je potopił – głęboka.

Żeby sensy sensownie się wyrażały, trzeba je od postaci oddzielić i oddać godność czystej poezji. Aby Poezja była boginią. Oddzielić od Jaśków, Czepców, Maryś, Gospodyń, Wojtków, Isi… (Czepca zostawić!).

I zaśpiewać. Jak homeryccy aojdowie (tak – trzeba lutni Homera).

Wybrać to tylko, co na przykład u Eurypidesa nazywa się gnoma – sentencje.

Był Poeta eurypidejczykiem?

Był!

I jak Eurypides miał Arystofanesa, tak Wyspiański – hrabiego St. Tarnowskiego.

Ja chcę stworzyć to, czego nie ma i czego spodziewać po nikim nie mam żadnych danych. Ja chcę stworzyć operę polską, którą Moniuszko ledwie rozpoczął. Ja chcę ją prowadzić w obmyślanej przeze mnie całości muzycznej i szczegółach. Wszystkiego tego, czem rozporządza dzisiaj opera przeciętna tak w instrumentacji jak i w śpiewach nie chcę i nie życzę sobie stanowczo – pisał do przyjaciela.

Od młodości zajmowały go systemy i teorie muzyczne (dodajmy, że Wyspiański był organizacją niezmiernie wrażliwą na muzykę – Boy-Żeleński).

Niestety, w 1916 r. opera Rostworowskiego do tekstu Wesela poniosła klapę.

Resume i adieu; przejechać się po  Weselu  w manierze Tarnowskiego – łatwo; pod polityczne zapotrzebowanie skroić, jak chciał onegdaj Wyka i Puzyna – tanio; kabaretowe hopsztosy na  Weselu  wyczyniać – niegodnie, z dydaktyczną powagą, na patriotyczną nutę, muzealnie  Wesele  wystawić – nudno…

Cudzoziemiec nic nie złapie.

Czy to ważne? Bardzo ważne!

Uzyskanie przez „swojskość” („naszość”) certyfikatu uniwersalności to warunek istnienia w kulturze powszechnej. Swojskość zaś coraz niżej „zeswojszczona” to droga do kulturowej degeneracji.

Nie mogę opędzić się od myśli, że  Wesele  stałoby się uniwersalne (pokazało ducha globowego – jak chciał Horzyca), gdyby jego akcję umieścił Poeta w nocy czerwcowej, a nie listopadowej (nota bene – antyczna reguła jedności czasu – miejsca – akcji, to wielki bonus, którym grać trzeba).

Sięgnąłby pewnie po wyższy niż „kruczy ton”.

Ach, realizm magiczny i rytuały godowe Snu nocy letniej! Dziki realizm!

Geniusz Wyspiańskiego zniewala, czy drażni?

Ta realistyczno-magiczna teatralna wyobraźnia i zdolność do brawurowego posługiwania się teatralnym instrumentarium; te czary i pajęcza sieć zniewalających słów, czy zostały przez nas złożone w monologi.

Z monologów zaś wypłukujemy słowa, które brzęczą, a nie dzwonią.

Wokół poszczególnych monologów budowaliśmy obrazy i działania sceniczne,  niekoniecznie odwzorowujące Jego widzenia.

Naszą gorączkową i cwałującą fantazję wprzęgliśmy też w wyobraźnię Malczewskiego i Koniecznego.

Mistrz Zygmunt jest tradycją. Popłynęliśmy z nią, zgodnie jednako z dewizą: utożsam się i przetwórz.

Dodaliśmy młodzieżowy Prolog (to teatralna trupa. Która się wprosiła; Bóg mi gości pozazdrości!) i Poprawiny.

Aktorzy wzięli po parę ról na siebie, a aktorki nawet partie męskie (O, tempora!).

Przestawiliśmy kolejność niektórych scen, co jest zgodne z regułami magicznego realizmu.

Ze spraw w  Weselu  naczelnych, tak zwanych istotnych dla narodu zostają trzy:

– polska (na motywach: …rok w rok, w każdym pokoleniu / raz w raz dusza się odsłania / raz w raz wielkość się wylania / i raz w raz grąży się w cieniu… My jesteśmy jak przeklęci/że nas mara, dziwo nęci),

– ukraińska (na motywach: Jeszcze w uszach mam te dzwony…jęk posępny, jęk męczony),

– żydowska (na motywach: …my jesteśmy tacy przyjaciele, co się nie lubią).

Warto by dużo dziś zapłacić, warto by nawet niejedną ofiarę złożyć żeby te trzy światy znów się zeszły i zbratały. Ale nie zejdą się, niestety, i nie zbratają.

Wyspiański operuje symbolem i aluzją. Do swoich czasów. Nie sposób się oprzeć w dzisiaj robionym Weselu aluzjom do naszych czasów.

Natręctwa wpychały się na próbach z desperacją wartą lepszej sprawy.

Niektóre więc zostały.

Jak zjawy u Wyspiańskiego.

Na koniec; niechby Gardzienice były – przez następne parę lat – orędownikiem i popularyzatorem Wesela na świecie.

Żal bierze – jak mało tego tekstu i widowiska w kulturze światowej.

A gody i wesele to jeden z nielicznych rytuałów, które ciągle w tradycjach są żywe i operują niezrównanymi środkami teatralnego wyrazu.

W każdej z tych tradycji żywe są też teatralne seanse przywoływania duchów i widm przeszłości. Żywy jest realizm magiczny.

.   .   .   .   .   .

Renie Targońskiej, wspaniałej scenografce, Pani bez skazy, która odeszła w tym roku, dajemy dowód pamięci, używając korony ze Snu nocy letniej, jaki zrobiła dla Teatru Osterwy w Lublinie. U niej w pracowni, na poddaszu kamienicy przy Niecałej 10a (dawniej Sławińskiego), mieliśmy przez wiele lat lubelską kryjówkę, biuro, azyl…

Włodzimierz Staniewski

Zobacz trailer

Wesele – pokaz.pdf

Jan Bończa-Szabłowski, “Wesele” Gardzienic: Szaleństwo i miłość, Rzeczpospolita

(…) Najnowszą premierę, czerpiącą inspirację z „Wesela” Wyspiańskiego Staniewski określił jako „zaślubiny szaleństwa z romantyczną miłością”. A w założeniach zaznaczył: „Wesele postawione na obłędzie! Na żadnej tam pijackiej demencji, na żadnym delirium! Wesele jako studium obłędu, studium zaburzeń urojeniowych! Co za temat. Arcypolski, ale Polskę i Polaka przekraczający… Globalny!”.

W tej realizacji widać fascynację antykiem, która zawsze była mocno obecna w twórczości zarówno Wyspiańskiego, jak i Staniewskiego. „Wesele” Gardzienic zostało przefiltrowane przez antyk jako kolebkę naszej kultury. Cały przecież pierwszy akt utworu napisany jest w manierze antycznej, dionizyjskiej.

Dzieło Wyspiańskiego i Staniewskiego zatopione jest w plastyce Jacka Malczewskiego. Tekst Wyspiańskiego został mocno poszarpany. Spektakl utworzony jest wokół monologów poszczególnych postaci. Stają się one rodzajem archetypów budujących opowieść. Każda z postaci w romantycznej gorączce prezentuje swoje spojrzenie na świat.

Cwał pojawiających się i znikających bohaterów odbywa się w rytm muzyki Zygmunta Koniecznego. Do napisania muzyki do „Wesela” namawiało krakowskiego kompozytora wielu reżyserów. Staniewski, mając już gotową partyturę, podszedł wszakże do niej po swojemu, porozrywał ją dodatkowo na kawałki”.

“(…) Żywioł młodości mocno zaakcentowany jest też w napisanym specjalnie do tego przedstawienia Prologu oraz zakończeniu, czyli Poprawinach. Zdaje się, że to historia wesoła, a jednak ogromnie przez to smutna. Bardzo uniwersalna i ponadczasowa. I bardzo nasza, z chocholim tańcem z marami, które prześladują nas od wieków. Jak seria mrocznych natręctw, z którymi nie dajemy sobie rady, a które tkwią w ciągle niezabliźnionych ranach przeszłości. Nas, Żydów i Ukraińców”.


Dominik Gac

Odnaleźć w Weselu Stanisława Wyspiańskiego mity greckie i Dionizja – oto przedsięwzięcie!

Od dwóch dekad teatr Gardzienice obficie czerpie z tekstów starogreckich. Efektem szereg słynnych spektakli – esejów scenicznych.

Włodzimierz Staniewski biorąc się za Wesele szuka w nim tego, co najbardziej palące i uniwersalne zarazem. Resztę usuwa. Wątki polskie, ukraińskie i żydowskie splata z muzyką Zygmunta Koniecznego i malarstwem Jacka Malczewskiego. Sublimuje sens.

Ekspresyjne, pionowe ujęcie przedstawiające grupę siedmiu osób stojących jedna za drugą, na podwyższeniach, przez co ich sylwetki formują kształt trójkąta albo piramidy. U jej szczytu, najbardziej z tyłu, stoi bokiem młoda kobieta w białej sukni, z koroną z kwiatów na głowie. Przy niej, oparty o jej nogę, stoi młody, długowłosy mężczyzna z brodą, w czerwonym surducie. Pozostali mają twarze zakryte maskami o stylistyce nawiązującej do greckiej, wyobrażających bóstwa lub istoty nadprzyrodzone, na wpół ludzkie, na wpół zwierzęce.
Ekspresyjna fotografia przedstawiająca, na czarnym tle, grupę ośmiu osób, kobiet i mężczyzn. Dwie młode kobiety z przodu kucają, pozostali stoją i krzyczą, unosząc do góry rękę z zaciśniętą pięścią.
Fotografia przedstawia trzy osoby w greckich maskach, w bliskich ujęciu. Na pierwszym planie, po prawej stronie, stoi mężczyzna w białej koszuli, spoglądający w lewo. Na twarzy ma białą maskę przedstawiającą brodate oblicze z baranimi rogami. Po lewej stronie stoi zwrócona do obiektywu profilem młoda kobieta z jasnymi włosami; spogląda w prawo. W tle pomiędzy nimi, nieco z tyłu, stoi kolejna kobieta w masce, także spoglądająca w prawo.
Ujęcie przedstawia widziane z góry, pod dużym kątem, dwie kobiety w białych, greckich maskach, kucające na ciemnej podłodze. Obie kierują wzrok w lewo i w dal, poza kadr. Kobieta po prawej stronie ma na sobie ciemną bluzkę i spódnice w pasy, ręce trzyma oparte na podłodze. Kobieta z lewej, ubrana w jasnobrązową suknię bez rękawów, opiera dłonie na udach.
Scena teatralna na tle brązowo-pomarańczowej kurtyny, oświetlona punktowo jednym reflektorem, W centrum drewniana drabina. Z prawej strony stoi młoda kobieta w czarnej spódnicy, z nogą opartą o pierwszy szczebel. Na szczycie drabiny i u jej stóp siedzą kolejne dwie młode dziewczyny; wszystkie trzy wpatrują się w starszego, łysego mężczyznę w garniturze, który stoi oparty jedną ręką na drabinie, po lewej stronie, i wyciąga przed siebie rękę.
Ekspresyjna fotografia przedstawia młodą kobietę, która klęczy na czarnej scenie i śpiewa. Za nią, z tyłu, rząd dziesięciu nieco rozmazanych postaci, mężczyzn i kobiet, w kostiumach nawiązujących do estetyki ludowej. Wszyscy śpiewają i przyglądają się kobiecie na pierwszym planie.
Na ciemnym tle długowłosa kobieta w białej koszuli i czerwonej spódnicy, spoglądające lekko w lewo. Ręce ma opuszczone wzdłuż ciała, usta otwarte. Po lewej i prawej stronie dwie pomarańczowo-brunatne kotary.
Symetryczna kompozycja obejmująca pięć osób na ciemnej scenie, oświetlonej tylko w centrum. Po lewej i prawej stronie zarysy schodów. Pośrodku, na podwieszonej u sufitu szarfie złożonej na wzór huśtawki, siedzi młoda kobieta w białek sukni. Po jej obu stronach stoją dwie kobiety w greckich maskach, trzymające rekwizyty przypominające pastorały. Przed nimi, na podłodze, kucają dwie kolejne młode kobiety, także zamaskowane.
Fotografia przedstawia dwóch mężczyzn na ciemnym tle prowadzących do góry schodów i zwisających z sufitu czerwonych zasłon. Mężczyzna po lewej stronie, z brodą i półdługimi włosami, siedzi i spogląda na stojącego po prawej stronie starszego, siwowłosego mężczyznę, który głośno krzyczy.
Ekspresyjna fotografia przedstawiająca pięć osób na ciemnej podłodze, pomiędzy dwiema zwieszającymi się z góry czerwonymi zasłonami. Po lewej stronie siedzą dwie młode kobiety; jedna z nich trzyma ręką zasłonę. Po prawej stronie siedzi młody mężczyzna z kręconymi, długimi włosami, ubrany w czerwony surdut i czarne spodnie. Zza niego wyłaniają się kolejne dwie śpiewające, młode kobiety, trzymające ręce na jego ramionach,
Na czarnym tle sześć osób ekspresyjnie upozowanych osób w dwóch rzędach, trzech mężczyzn i trzy młode kobiety, w kostiumach stylizowanych na polskie stroje ludowe z początku dwudziestego wieku. W pierwszym rzędzie, u dołu, siedzi mężczyzna z brodą i w zielony kapeluszu oraz dwie młode kobiety w strojnych sukniach. Nad nimi, z tyłu, stojący na niewidocznym podwyższeniu, młody mężczyzna w czerwonym surducie i z długimi, kręconymi blond włosami, młody mężczyzna w kamizelce, z zaczesanymi do tyłu włosami i młoda, ciemnowłosa kobieta w spódnicy w kolorowe pasy. Z prawej strony kadru sięga ku niej ręka z dłonią trzymającą pędzel.
Ekspresyjne, zbiorowe ujęciu dziesięciu osób, mężczyzn i kobiet wśród zwisających z sufitu wąskich, czerwonych kotar, na czarnym tle. Ubrani są w kostiumy stylizowane na stroje ludowe z początku XX wieku i trzymają w rękach greckie maski. Osoby stojące po lewej stronie spoglądają w dal, osoby po prawej skupiają uwagę na stojącą z tyłu, na podwyższeniu, młodej kobiecie w białej sukni i koronie z kwiatów na głowie.
Switcher to english language ENGLISH VERSION

Ośrodek Praktyk Teatralnych "Gardzienice

Gardzienice Home Icon Grodzka 5A, 20-112 Lublin

Ikona telefonu do biuraBiuro w Lublinie: +48 81 5329840

Ikona telefonu do recepcjiRecepcja: +48 81 5821398

Ikona koperty office@gardzienice.org

Instytucja Samorządu Województwa Lubelskiego współprowadzona przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Ministerstwo Kultury Województwo Lubelskie
Mapa strony Deklaracja dostępności Polityka prywatności Biuletyn Informacji Publicznej BIP
Facebook icon Instagram icon Youtube icon Newsletter icon

Ośrodek Praktyk Teatralnych

Gardzienice

założony i budowany przez Włodzimierza Staniewskiego

Twoje dane należą do Ciebie i wspieramy Twoje prawo do prywatności.

Aby zapewnić najlepszą jakość korzystania z naszej witryny, używamy plików cookie lub podobnych technologii. Wybierz poziom dostępu do danych, aby zdecydować, do jakich celów możemy wykorzystywać i udostępniać Twoje dane.

Preferencje cookies

Polityka prywatności