WERNISAŻ WYSTAWY ANDRZEJA KOTA „KOTY KOZY KOZIDRAKI – NA SERIO I DLA DRAKI”
Wernisaż wystawy Andrzeja Kota „KOTY KOZY KOZIDRAKI – NA SERIO I DLA DRAKI
1 października 2026r., o godz. 18.00 (czwartek)
w Galerii Gardzienice przy ul. Grodzka 5a w Lublinie.
Organizatorami wydarzenia sa Ośrodek Praktyk Teatralnych „Gardzienice” oraz Galeria Gardzienice.
Kuratorzy wystawy: Zuzanna Zubek – Gańska, Jarosław Koziara.
Aranżacja światła: Włodzimierz Janowski
Opracowanie graficzne: Jacek Gański.
Wstęp na wystawę i wernisaż jest bezpłatny
Wystawie towarzyszyć będa bezpłatne warsztaty dla dzieci i dorosłych.
Wystawę można oglądać od poniedziałku do piątku od godz. 10.00-18.00
oraz w niedzielę od godziny 12.00-16.00 (za wyjątkiem niedzieli 11 października)
Słowo kuratora / Zuzanny Zubek Gańskiej:
Wystawa Andrzeja Kota na ulicy Grodzkiej nie jest przypadkowa. Pomysł pojawił się ponad dwa lata temu i czekał odpowiedniego momentu, swojego czasu na prezentacje i realizacje. I tak oto, od słowa do słowa, od słowa do czynu zaczęły się dziać „kotowe” przygotowania, i całe wakacje uciekły nam pod znakiem „kocim”.
Kocia to będzie wystawa, ale i ludzka. Bo o człowieku, choć Kot się tu w nazwie pojawia i Kot się za rysunkiem chowa, i Kotem tu wszystko się przeplata, i Kotu przygląda.
I my dziś tu zebrani też się Kotu przyglądamy, i wzdychamy, nad niezwykłością tego co stworzył. Bo małe, i większe, i oszczędne w wyrazie ale wręcz dosłowne, takie są twórcze dróżki Kota.
Wystawa Andrzeja Kota taka będzie, trochę o nim, i o kotach, i o jego wyjątkowej urody, niepowtarzalnej twórczości, z pazurem. Czym byłby Lublin bez niego? Lublin Kotem wygląda, i choć Artysty dziś już nie ma z nami, bo jest tam, gdzie czas przemierza swoimi drogami, to wielkości i niezwykłość jego twórczości zapisała się w naszym mieście już na zawsze.
Andrzej Kot uznawany jest za jednego z najwybitniejszych polskich grafików. Tworzył ekslibrisy, alfabety, plakaty oraz druki o charakterze użytkowym. Jego prace publikowane były na łamach prestiżowych periodyków ukazujących się w Niemczech, w Japonii oraz w USA. Szczególnym wyróżnieniem dla Andrzeja Kota było zamieszczenie jego alfabetów Ot-Kot, Lot Kot, Iza i Kozina w uznanej i cenionej w środowisku artystycznym monografii pt. „Das alphabet. Die Bildwelt der Buchstaben von A bis Z”, która ukazała się pod redakcją Josepha Kiermeiera-Debre oraz Fritza Franza Vogla.
Artysta urodził się 21 listopada 1946 roku w Lublinie. Od 1952 roku wraz z całą rodziną mieszkał na Grodzkiej 19 pod numerem 2, na parterze. Była to jednopiętrowa niewielka kamieniczka sąsiadująca z Bramą Grodzką. Pierwsze informacje o tym adresie pojawiają się w 1528 roku. W późniejszych latach Artysta otrzymał w kamienicy miejsce na pracownie, mieszkanie oznaczone numerem 3. Stąd w korespondencji będzie podawać adres ul. Grodzka 19 m 2/3. Na lubelskim starym mieście Andrzej Kot mieszkał aż do remontu kamienicy.
Jeszcze mieszkając na Grodzkiej przez trzy lata chodził na drugą stronę ulicy do Liceum Plastycznego; szkoły nie skończył (z uwagi na problemy z przedmiotami ścisłymi). Zaś kolejne dwa lata spędził w wojsku. Pracował jako zecer w Lubelskich Zakładach Graficznych (wielkim kombinacie wydawniczym przy ulicy Unickiej, jako zecer, składacz czcionek. Tu odkrył fascynujący świat typografii. Przez wiele lat współpracował także z WDK (Wojewódzkim Domem Kultury), projektując i wydając tam niezwykłej urody typograficzne druki okolicznościowe. W kwestii typografii największymi autorytetami dla Artysty byli wówczas – Roman Tomaszewski (kierował pismem „Litera”, dodatkiem do czasopisma „Poligrafika”. Było to pismo dedykowane liternictwu), a także Leon Urbański, grafik i typograf .
Niestety po kilku latach na jaw wyszła choroba- okazało się, że Andrzej kot zmaga się z schizofrenią, co zmusiło go do przejścia na rentę.
Jego technikami były cynkografia i linoryt, dużo rysował, przede wszystkim tuszem oraz kaligrafował, w późniejszych latach używał również kserografu, pasteli i kredek. Niekiedy robił kolorowe rysunki, ale nie były one dla niego bardzo charakterystyczne, gdyż najbardziej stał się rozpoznawalny w Polsce z exlibrisów. Jego prace, często żartobliwe, proste, niemalże dziecinne często opatrzone były grą słów. Miała ona na celu dopowiedzenie pewnych kwestii tak po prostu, od artysty, z głębszym przesłaniem, nierzadko dwuznaczne. Stanowią rodzaj auto żartów. Opatrzone prostymi formami graficznymi, często kota staja się polem do głębszej analizy, ironicznego przesłania.
Tekst jest obecny w pracach Kota niemal od początku. Pełni rolę informacyjną, co zrozumiałe, lub żartobliwą, bo zabawa słowem zawsze go cieszyła, skoro współgrała i współtworzyła całość ze znakiem graficznym. Jednakże wydaje się, że największy ładunek art-żartu mają nie kompozycje złożone z rysunku czy linorytu i fajnej skądinąd rymowanki, kocio fraszki typu „Gdzie się człek nie ruszy szuka kociej duszy”, „Co czcionka to żonka”, „Polskie cię wydało plemię, jakie licho w Tobie drzemie”, „Tyle znaczym, że żebraczym”, czy „Kto czyta ten chwyta” i „Co macie to dacie nawet stare gacie po tacie sarmacie”, lecz litery alfabetów Kota. Raz w te litery wpisana zostaje charakterystyczna, strojąca różne miny twarz kota – i to wpisana „do góry nogami”, innym razem litery są klatkami, w których uwięziono ptaki, czy tak jak w ekslibrisach, figura kota splata się nieprawdopodobnie z obrazem tak przez koty ulubionej ryby czy myszy”.
Fragment tekstu pochodzi z albumu „Ot-Kot”
Jeśli zaś chodzi o wystawy, niewątpliwie najwięcej wystaw, także indywidualnych, miał w Lublinie, choć jego indywidualna ekspozycja, pierwsza jak mówią źródła, odbyła się w Warszawie, na Pradze-Południe, w istniejącym do dziś klubie Orion w 1977 roku. Potem zaś w Puławach (1979), Olsztynie, Elblągu (1980), Lublin, Siedlce (1980). Pierwsze ekspozycje Artysty miały tytuł: „Rysunki tuszem, druki ulotne, ekslibrisy”.
Zaproszenia i plakaty były tworzone przez samego Andrzeja Kota.
Jednymi z pierwszych wystawy Artysty były także: Biennale Grafiki Użytkowej w Brnie (1978) i Biennale Ekslibrisu w Malborku (1979). W kolejnych latach jego prace znalazły się na wystawach: w Lesznie, Londynie, Weimarze, Ostrowie wielkopolskim, Debreczynie, Łodzi, Wrocławiu, Krakowie.
W 1981 r. zdobył złoty medal na Międzynarodowym Biennale Ekslibrisu Współczesnego w Malborku. Jego różne prace ukazały się w „Scriptura Calendar” niemieckiego Muzeum Gutenberga. W latach ’80. brał udział (korespondencyjnie) w kilku kolejnych Biennale Humoru i Satyry w bułgarskim Gabrovie i w Biennale Grafiki Użytkowej w Brnie.
W konkursie ekslibrisu we włoskim Torgiano zdobył wyróżnienie.
Prace Artysty prezentowano m. in. w Hamburgu, Rodental, Mainz i Heidelbergu (Niemcy), w stanie Illinois (USA) oraz w Oxfordzie (Wielka Brytania) i Japonii. Sam rozsyłał grube pliki swoich – jak mawia – „różności” – po całym świecie. Jego twórczość opisały fachowe pisma o światowym zasięgu i renomie, jak nowojorski „Upper and Lower Case” i kalifornijski „Fried Calligraphic”, czy węgierskie pismo „Magyar Grafik” albo tokijska „Idea”.
Artysta w 1998 roku musiał opuścić pracownię na Grodzkiej. Miasto rozpoczęło wówczas kompleksowa wymianę infrastruktury technicznej Starego Miasta i remont zespołu kamienic przy Bramie Grodzkiej.
Zamieszkał na Felinie, co było dla niego trudnym doświadczeniem. Chwilowe schronienie dawała mu malutka pracownia przy ul. Głębokiej. Tęsknił za mieszkaniem przy Grodzkiej 19, które „epatowało skromnością, że nawet św. Franciszek nie czuł by przepychu. Piórka, stalówki, obsadki, czarny i biały tusz, ekskluzywne papiery – to były jedyne skarby, które się tam znajdowały. Właściciel był dumny z ich posiadania jak z bentleya”.
Jak odnajdujemy w poświęconym mu albumie „Oh-Kot” nigdy się nie skarżył, był skory do żartu, skromny i taktowny. Małomówny, często z papierosem lub kartkami w ręku. Na swój sposób pewny siebie, swoich umiejętności, warsztatu i dorobku.
Bywały i trudne dla niego sytuacje, gdy stawał na pograniczu biedy. Wspierany zawsze przez przyjaciół Artystów. Jedną z osób, która wspierała Kota w trudnych momentach była blisko zaprzyjaźniona z Teatrem Gardzienice Rena Targońska.
W Polsce twórczość Kota cieszyła się niewątpliwym powodzeniem, propagowali ją tacy Artyści jak Jan Młodożeniec, Leon Urbański, Jerzy Jaworowski, Janusz Stanny.
W Japonii pod koniec lat 80. XX w. ukazał się pierwszy album z pracami Andrzeja Kota, stało się to dzięki Czesławowi Słani, z którym Artysta korespondował przez 15 lat (Czesław Słania był wówczas nadwornym grawerem królestwa Szwecji)
Andrzej Kot kaligrafował także Traktat moralny Czesława Miłosza („Czesławowi Miłoszowi w hołdzie”; Lubelski Oddział Związku Literatów Polskich, Związek Polskich Artystów Plastyków, Towarzystwo Miłośników Lublina. Wyd. Krajowa Agencja Wydawnicza Oddział w Lublinie, Lublin 1981) oraz Treny Jana Kochanowskiego (Wyd. Krajowa Agencja Wydawnicza w Lublinie. Lublin 1985. W grudniu 1986r ukazała się książka „Prawdziwa cnotka nie boi się kotka” o Andrzeju Kocie i jego ekslibrisach.
Exlibrisy i rysunki Kota publikowały m.in. niemiecka „Scriptura”, „Magyar Grafik”, nowojorski „Upper & LowerCase”, kalifornijski „Fried Caligrafic”, „Sarmatian Houston” czy wspomniana „Idea” z Tokio
27 stycznia 2008 otrzymał nagrodę Angelusa Lubelskiego w kategorii: Artysta roku 2007.
Artysta zmarł po wieloletniej chorobie 17 lutego 2015 roku – W dniu, w którym obchodzimy Międzynarodowy Dzień Kota.
W 2016 lubelskie wydawnictwo „Tararara – Jarosław Koziara” wydało obszerny monograficzny album Ot Kot.






