XV Akademia Praktyk Teatralnych “Gardzienice”Arystofanes: “Lizystrata” 

XV Akademia Praktyk Teatralnych “Gardzienice”

Arystofanes: “Lizystrata” w tłumaczeniu Jadwigi Ławińskiej-Tyszkowskiej

20 października (niedziela) o g. 15.30/ Scena Carmina w Dużej Oficynie

GeneratorNadziei 2 Lizystrata 18 00 23052025 Z8 fot.MaciejDziaczko 7 - Ośrodek Praktyk Teatralnych "Gardzienice"

Obsada: XV Akademia Praktyk Teatralnych Gardzienice (Igriana Bartoszek, Paulina Borowa-Misiarz, Agnieszka Guz, Dominika Malczyńska, Patrycja Malinowska, Hanna Stacherzak, Anna Szymczak, Julia Zhaglina, Klaudia Ziemkiewicz) z gościnnym udziałem Anny Marii Słowikowskiej

Przygotowanie wokalne i prowadzenie muzyczne: Tetiana Oreszko-Muca

Zajęcia z Cheironomii: Joanna Holcgreber-Gołaj

Zajęcia z tańca oraz układy: Anna Maria Dąbrowska

Gościnne kursy tańca: Daniel Leżoń, Marta Kosieradzka, dr Joanna Czajkowska

Paidagogos: Staniewski

Komedię „Lizystrata” napisał  Arystofanes i wystawił w roku 411 pne, w czasie drugiej wojny peloponeskiej między Atenami i Spartą.

Tytułowa bohaterka postanawia zakończyć wojnę, namawiając kobiety do zjednoczenia się w odmowie współżycia z mężczyznami. Płciowego! Ma to skłonić ich do uległości i pacyfizmu. Skutkuje jednak licznymi perypetiami. Komediowymi.

Kobiety biorą i dzierżą władzę. Mężczyźni są upokarzani. 

Słownictwo – jak z reguły u Arystofanesa – obsceniczne.

Vide: W momencie wypowiadania wulgaryzmów aktywna jest prawa półkula mózgu (w obszarze odpowiadającym za emocje i nagłe sytuacje) oraz układ limbiczny. Używając wulgaryzmów, ludzie rzadziej się mylą i dłużej analizują słowo w porównaniu do wyrazów neutralnych..

Spektakl jest  tańczony i śpiewany, w kostiumach nawiązujących do obrazu „Kobiety z Amfissy” Lawrence Alma Tademy oraz projektów Aubreya Vincenta Beardsleya.

Z aluzjami  do czasów dzisiejszych.

Lizystrata to protest show. Przeciw wojnie.

(Nawiasem i w strachu mówiąc – wojna jest dziś wszędzie.) Arystofanes odczynia swoje komediowe misterium by krzyczeć na całe gardło, iż wojna to obłęd, to bestia, godzilla, którą trzeba  zdusić każdym możliwym sposobem.

Arystofanes czyni to  w swoim stylu, zgodnie z prawidłami arystofanejskiego  gatunku. Nie szczędzi widzowi zbereźnych słów, obscenicznych zachowań, rozbieranek i bezceremonialnych konfrontacji między tzw. „babami“ a tzw. „chłopami”.

W komedii kapie od obcesowosci i pantagruelizmów. Jak w dzisiejszym sejmie, na ulicznej  demonstracji czy zbiorowej wycieczce do Egiptu. Z tą różnicą, że u Arystofanesa mamy sztukę i pewne dążenie moralne oraz – uwaga – bezlik encyklopedycznych wstawek. U dzisiejszych świntuszek i świntuszków zaś tylko rynsztok. Wybraliśmy najdelikatniejsze z możliwych tłumaczeń. 

Za wyzierającą z tekstu i kontekstu jędrność oraz dozwolony od lat 16-stu wstęp, przepraszamy ale zwalamy winę na Arystofanesa.

fot. Maciej Dziaczko